Byłam w wielkim hotelu, w którym wraz z trzema koleżankami otrzymałyśmy apartament o ośmiu pokojach. Dziewczyny trzymały się w tylko jednej sypialni, ja jednak rozejrzałam się po całości. W jednym pokoi mieszkał chłopak, wysoki blondyn. Wkrótce stał się on moim najlepszym przyjacielem. Miał on wesołego, pulchnego kumpla. Pewnego dnia wbiegliśmy wszyscy na trawiaste wzgórze, a potem położyliśmy się na trawie. Gruby chłopak objął nas tak mocno, że prawie nie mogłam oddychać. Co noc przychodziłam do pokoju mojego przyjaciela w moim apartamencie. Zakochałam się w nim i zaczęłam z nim chodzić. W dniu wyjazdu ktoś mnie porwał, ale mój chłopak mnie uwolnił. Potem zabrał mnie do sklepu z kawą. Potem pożegnałam się z nim i wyjachałam
Sny
whiteberry (Gość) 5 marca 2011