Sennik Naciąć (skórę lub coś innego) - SennikOnline.pl

Sennik Naciąć (skórę lub coś innego)

Nasze interpretacje snu naciąć (skórę lub coś innego) sprawdzają się w 0%

Znaczenie snu naciąć (skórę lub coś innego)

    7 10
  • Interpretacja:

    radość na krótką metę

    Czy znaczenie snu się spełniło? Tak Nie

    Tak 0% Nie 100%

6 2

Dodaj znaczenie snu

Sny

  1. Magdalena (Gość) 30 maja 2017

    Muszę zabijać (między innymi chłopaka którego kocham)

    Kilka dni temu miałam bardzo dziwny sen... Żyłam w takim odizolowanym miejscu, na dużej posiadłości z pięcioma domami. Wszystko to należało do mojego taty i kilku innych osób, których w realu nie znam (ze snu zapamiętałam tylko twarz jednej kobiety w wieku około 25 lat, ale to raczej nie istotne). Tata i te osoby, które były z nim w jakiś sposób związane, byli bardzo bogaci. Ja byłam samotna, nie miałam przyjaciół, nigdy nie wychodziłam z tej wielkiej posiadłości i nie znałam innych ludzi oprócz taty i tych innych osób które z nim mieszkały. We śnie miałam chyba tyle lat ile mam w realu [16], ale byłam od siebie trochę ładniejsza.
    Do tąd wszystko wydaje się być normalne...
    W tym śnie miałam bardzo dziwny obowiązek: co kilka dni tata i te inne osoby leciały dokądś własnym helikopterem, a przed odlotem "dawali mi" jakąś osobę, którą ja miałam zabić przed ich powrotem. Był taki pusty plac między tymi wielkimi domami i tam były liny, łańcuchy i kajdany którymi mogłam przywiązać osobę którą akurat miałam zabić. Miałam też jakąś broń palną do zabijania (czasami dostawałam od taty nowy pistolet/strzelbę). Byłam już w miarę przyzwyczajona do tej pracy i z niechęcią zawsze zabijałam tych ludzi których miałam zabić. Wiedziałam że jeśli nie wykonam polecenia taty i nie zabije danej osoby, stanie się coś złego. Więc wszystkich zabijałam. Ludzie których miałam zabić, doskonale o tym wiedzieli, patrzyli na mnie z nienawiścią, ale nie oponowali się siłą, często sami się przykuwali tymi kajdanami i zakładali sobie łańcuchy. A ja ich zabijałam.
    Aż pewnego dnia "dostałam" młodego chłopaka, w wieku około 13 lat. Miał jasne włosy, taki popielaty blond i szare, smutne oczy. Nie patrzył mi w oczy i był zrezygnowany. Przeważnie zabijałam moje ofiary od razu, ale z nim jakoś nie mogłam i postanowiłam poczekać: przecież i tak miałam czas do powrotu taty i tych innych ludzi (zawsze mi mówili po jakim czasie wrócą). Tym razem miałam kilka dni na zabicie go. Nie odzywał się, a ja mu się przedstawiłam. Chciałam mu spojrzeć w oczy, ale on zawsze odwracał ode mnie wzrok. Przez kilka dni niewiele się działo: ja spałam w jednym z domów, on spał na dworze (proponowałam mu żeby wszedł do domu, ale odmawiał). Chłopak bardzo mnie zaintrygował i rano wychodziłam do niego i przez cały dzień siedziałam obok niego, nic nie robiąc. Miał zawsze zamyślone, smutne oczy. Współczułam mu, chociaż nie do końca wiedziałam co on czuje. Po jednym dniu zaczął akceptować moją obecność: czasami patrzył mi w oczy, wstawał i chwilę chodził bez celu, by wrócić do mnie i uściąść obok mnie. Nie wiem ile minęło czasu, ale potem czasami jak tak siedzieliśmy, brał mnie za rękę i tak mnie po tej ręce głaskał. Jak to robił chciało mi się płakać, ale nie płakałam i tylko smutno się do niego uśmiechałam, tak jak on do mnie. Kiedyś przysunął się bliżej mnie (ja siadałam zawsze tak z półtora metra od niego). Nie wiem jak to się stało, ale po kilku dniach całkowicie mu ufałam, a on mnie chyba lubił i kładłam mu głowę na ramieniu i tak siedzieliśmy. Zaczął się zbliżać dzień powrotu taty i tych innych, a ja już wiedziałam że nie zdołam go zabić. W przed dzień ich powrotu, jak sobie w ciszy siedzieliśmy, on nagle wstał, podszedł do łańcuchów i tam stanął, ewidentnie czekając na mnie. Podeszłam do niego, przytuliłam się do niego i zaczęłam płakać. On pogłaskał mnie po plecach, aż się trochę uspokoiłam. Potem spojrzał mi w oczy, wskazał na strzelbę i powiedział coś w stylu "już czas". Były to jego pierwsze słowa. Gwałtownie pokręciłam głową, ale on stanowczo powiedział że powinnam go już zabić. Ja zaczęłam krzyczeć i płakać. Wrócił tata z tymi innymi ludźmi, a ja ukryłam tego chłopaka w jakiejś łazience, jednak oni go znaleźli. Kazali mu wyjść na dwór, a tata bardzo się na mnie zezłościł. Zaczął na mnie krzyczeć, po czym wziął taki jakby młoteczek zakończony taką jakby śrubką i delikatnie zaczął mnie tą śrubką stukać w głowę, co sprawiało mi wielki ból. Nic na tą karę nie odpowiedziałam, a gdy tylko mnie puścił, uciekłam do jakiegoś pokoju i zaczęłam płakać. Tata powiedział że on i ci inni ludzie lecą gdzieś jeszcze na dobę i jak wrócą ten chłopak ma być martwy. Chciałam im wytłumaczyć że go kocham (bo zdążyłam go pokochać), ale powiedzieli że mam wykonać polecenie taty.
    Jak tylko polecieli, pobiegłam do chłopaka i mocno się do niego przytuliłam. On spojrzał na mnie tymi pięknymi szarymi oczami i poprosił: "zabij mnie". Ja zaczęłam krzyczeć że nie, nie mogę, nie potrafię, a on po chwili mocno złapał mnie za ramiona i zmusił do patrzenia mu w oczy. "Zabij mnie" powiedział stanowczo. Ja zaczęłam bezgłośnie płakać i cicho zapytałam "Dlaczego?". On odpowiedział: "Bo cię kocham." Przestałam wtedy płakać. Powiedziałam mu że nie mogę go zabić, bo też go kocham. On się do mnie uśmiechnął i powiedział że powinnam go zabić z miłości. Powiedział że albo zginiemy oboje (jeśli go nie zabiję, a mój tata zabije nas obojga), albo tylko on (jeśli ja go zabiję). Ja powiedziałam że wolę zginąć razem z nim, ale on powiedział że mnie kocha i chce żebym żyła i obiecał że będzie żyć w moim sercu i takie życie mu wystarczy. Udało mu się mnie przekonać, więc on się sam przywiązał linami na tym placyku, a ja stanęłam kilka metrów dalej celując w niego strzelbą. Jednak nie strzeliłam, tylko zaczęłam znowu krzyczeć i płakać, a on tylko na mnie patrzył bezradnie. Wtedy nad nami zobaczyłam helikopter taty i tych ludzi. Zrzucili jakąś mini bombę na tego chłopaka. Podczas gdy bomba leciała, ja wrzasnęłam "nie!" i zaczęłam biec w jego stronę. On krzyknął żebym uciekała i, zanim zdążyłam do niego podbiec, bomba w niego uderzyła, co sprawiło że od tego momentu leżał na ziemi martwy. Płacząc przytuliłam się do jego zwłok, po czym wstałam. Tata chyba pomyślał że ja to on i że to on wstał, a ja pewnie jestem gdzieś w którymś z domów, więc żeby go zabić zrzucił kolejną bombę, celując we mnie. Ja wtedy się przestraszyłam i odskoczyłam w bok. Bomba upadła, nic mi nie robiąc, a ja byłam ukryta pod jakimś balkonem, w razie gdyby rzucali kolejne. Jednak tata z helikoptera mnie zobaczył (myśląc chyba że ja jestem tym chłopakiem) i namierzył się by zrzucić kolejną bombę i mnie zabić.

    Wtedy się obudziłam.

    Po przebudzeniu uświadomiłam sobie że ten chłopak trochę przypominał takiego chłopaka o rok młodszego ode mnie, który może trochę mi się podoba, ale we śnie był dużo ładniejszy.

    Podczas całego snu on nie powiedział mi nawet jak ma na imię.

  2. Kasi (Gość) 8 kwietnia 2015

    Mecz

    Moj chłopak wraz z innymi rozgrywał mecz piłkarski. Mecz był rozgrywany w jakims pomieszczeniu. Moj chłopak strzelił bramkę samobójcza. Oglądałam ten mecz. Jeden z zawodników drużyny przeciwnej podbiegł do mnie i uśmiechnął sie i pokiwał tylko głowa.

  3. prestigio (Gość) 5 lipca 2012

    chłopak

    Wyjechałam do innego miasta i spotkałam tam swojego chłopaka. Ale też spotkałam tam kolegę z mojego miasta. rozmawiamy i ja mam zdecydować kogo mam wybrać i wybrałam tego kolege

  4. Oleksaa 27 stycznia 2012

    moj chlopak z inną dziewczyną.

    śniło mi się ,że byłam umówiona z moim chłopakiem po zajęciach,a kiedy mieliśmy się zobaczyć on stał z inną przytulał ją i całował a mnie traktował jak koleżankę

  5. linka1315 11 maja 2011

    Miłość i inne używki

    Sni mi się chłopak którego kocham. Z daleka słyszę głos który mówi, że będziemy tworzyć związek. Będzie on jednak tak burzliwy jak związek kochanków z piosenki "Love the way you lie". Nagle zaczyna lecieć w oddali ta piosenka. Nasza piosenka

  6. Aneczka (Gość) 1 marca 2011

    Były chłopak

    Śnił mi się mój były chłopak. Który przyszedł do mnie i prosił mnie żebym do niego wróciła. Ale mam już innego

  7. Ela_Elka4 21 lutego 2011

    ciocia

    Śniło mi się ze pojechałam do cioci szukałam jego domu i tam spotkałam kuzynkę która mi go wskazała weszłam do środka a ciocia powiedziała ze nie ma nic przeciwko żebym tu była ale nie chce żebym zostawała.

Opisz swój sen (nasz system zaproponuje Ci jego interpretację)

Zarejestruj się lub w 30 sekund, a będziesz mógł zapisywac wszystkie swoje sny