Sennik Pantofle domowe - SennikOnline.pl

Sennik Pantofle domowe

Nasze interpretacje snu pantofle domowe sprawdzają się w 0%

Znaczenie snu pantofle domowe

    7 10
  • Interpretacja:

    wygodne życie

    Czy znaczenie snu się spełniło? Tak Nie

    Tak 0% Nie 100%

  • Interpretacja: Jayhawk

    I am forever indebted to you for this inamroftion.

    Czy znaczenie snu się spełniło? Tak Nie

    Tak Nie

  • Interpretacja: Jayhawk

    I am forever indebted to you for this inamroftion.

    Czy znaczenie snu się spełniło? Tak Nie

    Tak Nie

  • Interpretacja: Jayhawk

    I am forever indebted to you for this inamroftion.

    Czy znaczenie snu się spełniło? Tak Nie

    Tak Nie

15 5

Dodaj znaczenie snu

Sny

  1. goha 9 marca 2011

    Domowa chirurgia

    Z tym snem będę miała duże kłopoty, jego początek i koniec nie zostawiły najmniejszego śladu istnienia, nawet środek uległ minimalnej zagładzie. Może się wydawać dość niespójny, rozsypany i bezsensu. Gdzieś w szufladkach mojej głowy tłucze się jak ćma w słoiku myśl, że jednak mogłabym cały sen poukładać w całość. Ale nie udaje mi się uczepić (jak przysłowiowej brzytwy) choćby paru obrazów, które mogłyby posklejać w całość przygodę, która wydarzyła się po drugiej stronie powiek.

    Pierwszy obraz jaki pamiętam, to duże pomieszczenie przypominające salę gimnastyczną, gdzie pod ścianami stoją lub siedzą uczniowie. Panuje atmosfera jaką można wyczuć przed rozpoczęciem akademii szkolnej. Potworzyły się już grupki, a każda z nich miała do opowiedzenia między sobą coś najciekawszego i pewnie w wielkiej tajemnicy. Co chwilę dało się słyszeć śmiechy przeplatane świszczącym „ciii…”. Mniej więcej po środku sali stały filary, a pod nimi tworząc pierścień ławki szkolne. Na jednej z nich siedziało parę uczniów, plotkowali zaciekle, a ja razem z nimi. Nagle wszyscy umilkli i zwrócili głowy w jedną stronę. Na sali pojawił się zespół muzyczny. Wszystkie instrumenty już były podłączone, ale muzycy kręcili się w kółko jakby czegoś szukali. Podeszli do mnie i spytali czy mogłabym przetłumaczyć im tekst, ponieważ dostali go w języku angielskim, a oni chcieliby zaśpiewać po polsku. Odpowiedziałam, że mój angielski jest na poziomie „kali mieć, kali być”, ale mój mąż doskonale operuje tym językiem i siedzi tam, pod ścianą.

    Trochę się zdziwiłam, że mam męża będąc uczennicą szkoły podstawowej. Gdy jeden z muzyków do niego podszedł, zobaczyłam, że jest nim około 12-letni chłopiec. Wszystko się jednak zgadzało, to był mój mąż, tylko jakbym go widziała jakieś 18 lat wcześniej. Samego koncertu nie pamiętam, natomiast najbardziej wyryło mi się w pamięci to, co zrobiłam tam, na sali.

    Wyciągnęłam duży, kuchenny nóż i zaczęłam obcinać sobie palce u lewej dłoni. Musiałam to zrobić, bo tam we śnie chorowałam na dość specyficzną chorobę. Między palcami obu dłoni, gdzie powiedzmy u płazów zaczyna wyrastać błona, u mnie tworzyły się twarde chrząstki. Aby się ich pozbyć, musiałam po prostu obcinać sobie palce z częścią dłoni, gdzie znajdują się kostki. Kroiłam więc sobie ręce, każdy palec z osobna, następnie wygrzebywałam ostrym końcem noża niechciane chrząstki, które co jakiś czas odpryskując, wpadały mi do oka. Nie pojawiła się najmniejsza oznaka bólu, krew również nie dawała o sobie znać. Widziałam tylko swoje kikuty palców jeszcze do końca nie odkrojonych. Elastyczne ścięgna, które trudno było ze względu na ich budowę przeciąć i strzępy skóry zwisające bezwładnie.

    Amputowałam sobie obie dłonie, tylko zastanawiam się jak to zrobiłam. Przecież nie mając już palców u lewej ręki, nie mogłabym utrzymać noża, aby obciąć sobie prawą. No bo czym miałabym go złapać. We snach wszystko jest jednak możliwe. Kiedy już udało mi się odkroić palce wraz z chrząstkami zajęłam się odcinaniem sobie dolnej szczęki, a dokładniej żuchwy do dolnej trójki wraz z całą brodą. Kroiłam dotąd, dopóki dolna szczęka nie wisiała już na strzępku skóry brody. Wtedy brałam głęboki wdech i wisząca część żuchwy wpadała mi do buzi i tam ją sobie trzymałam. Bawiłam się w ten sposób przez pewien czas, wypluwając ją i wciągając z powrotem. Również nie było krwi i bólu, cała ta operacja miała wymiar równy obcinaniu paznokci. Nie towarzyszyły temu żadne emocje, było czymś normalnym, jak podcięcie grzywki. Kiedy już było po wszystkim, przeszłam się po sali.

    Podeszłam do grupy znajomych, którzy zaciekle omawiali koncert. Stanęłam przy nich na baczność bez dłoni i dolnej szczęki, ale nikt nie zwrócił na mnie uwagi. Postanowiłam więc zrobić mój ulubiony trick. Stojąc nadal na baczność pochylałam się w przód, w tył, na prawo i na lewo wyprostowana jak kij. Nie odrywałam stóp od ziemi i zatrzymywałam się dopiero wtedy, kiedy moja głowa miała już prawie dotknąć podłogi. Zachowywałam się jak znana pewnie Wam wszystkim z dzieciństwa zabawka o nazwie „Wańka wstańka”. W końcu dostrzeżono moją osobę, każdy zaniemówił jak zobaczył co potrafię. Byłam w siódmym niebie, szczęście wylewało mi się uszami, tak bardzo było mi dobrze. Dziwne tylko jest to, że nie zrobiłam takiego wrażenia stojąc tam bez obu dłoni i bez żuchwy, ale co mi tam, byłam najszczęśliwszą uczennicą w tym momencie, wszyscy mi zazdrościli tego, jak potrafię kontrolować swoje ciało. I tu następuje zwrot akcji, bo następnym obrazem jaki pamiętam, to klatka schodowa.

    Stoję przed nią wraz ze znajomymi, mamy właśnie zamiar odwiedzić koleżankę z klasy. Aby dostać się do jej mieszkania musieliśmy najpierw przejść przez sklep motoryzacyjny. Weszliśmy więc do niego i zostawiliśmy u sprzedawcy swoje tornistry i plecaki. Przez zaplecze sklepu dotarliśmy do labiryntu korytarzy, mieliśmy wejść schodami na górę, ale żadnych schodów nie znaleźliśmy. Pobłądziliśmy i efektem tego było, że całkowicie zgubiliśmy drogę. Zamiast iść w górę schodami, krążyliśmy bezsensu po parterze i znaleźliśmy się przy drzwiach prowadzących do wyjścia po drugiej stronie bloku. Zauważyłam, że na zewnątrz stoi owa koleżanka, wyszła z psem na spacer. Była gruba, brudna w ohydnym, błękitnym, ortalionowym płaszczu. Włosy miała pozlepiane w strąki i cała sprawiała wrażenia jakby właśnie skończyła kąpiel błotną. Zrobiło mi się ogromnie wstyd przed znajomymi i nie przyznałam się, że to ona właśnie tam stoi. Skłamałam im, że pewnie nie ma jej teraz w domu, że przyjdziemy do niej kiedy indziej. Rozeszliśmy się, każdy w swoją stronę, wcześniej odbierając od sprzedawcy ze sklepu motoryzacyjnego swoje plecaki i tornistry. I znowu zmiana klimatu.

    Kolejnym obrazem jaki pamiętam to, obraz mojej rodziny. Siedzę z nimi przy stole i jemy obiad. Każdy na swoim talerzu ma stertę ziemniaków, jakieś mięso i standardowo surówkę. Przede mną natomiast leży nieskazitelnie czysty, pusty talerz. Nie podano mi obiadu, ponieważ wszyscy wiedzą, że z takim posiłkiem moje jelita nie dadzą sobie rady, ale też nic nie dostałam w zamian. Leżał tylko duży, płytki talerz i …

    …nóż.

    Spojrzałam na swoje dłonie. Palce już całkowicie mi odrosły, ale wraz z nimi niechciane chrząstki. Położyłam więc lewą dłoń na bialutkim, czyściutkim, lśniącym talerzu, wzięłam nóż i zaczęłam odkrajać każdy palec z osobna. Powoli, dokładnie pozbywałam się obu dłoni, a potem zajęłam się szczęką.

    Smacznego.

Opisz swój sen (nasz system zaproponuje Ci jego interpretację)

Zarejestruj się lub w 30 sekund, a będziesz mógł zapisywac wszystkie swoje sny