Sennik Plaga Patrz - SennikOnline.pl

Sennik Plaga Patrz

Nasze interpretacje snu plaga patrz sprawdzają się w 40%

Znaczenie snu plaga patrz

    9 10
  • Interpretacja:

    > Klęska.

    Czy znaczenie snu się spełniło? Tak Nie

    Tak 40% Nie 60%

6 2

Dodaj znaczenie snu

Sny

  1. Alusia (Gość) 31 grudnia 2011

    Plaga

    Wszyscy jesteśmy na plaży. Nowej plaży. Woda stworzyła ją, kiedy rzeka zmieniła swój bieg. Znajduje się ona za szkołą. Za dwójkami. Moja poprzednia Szkoła Podstawowa numer 2 i obecne Gimnazjum numer 2 stworzyła całość. Co śmieszniejsze również od frontu ich otoczenie stworzyło całość. Do miejsca, w którym kończył cię ceglany budynek podstawówki, po drugiej stronie ulicy był Park Niepodległości. Natomiast naprzeciwko gimnazjum wybudowano bloki zacnej ulicy Kilińskiego. Plaża znajdowała się od podwórka podstawówki, przy wejściu do tzw. Małej szkoły. Jak na tak niewielką plażę było tam sporo ludzi. Właściwie znajdowała się tam cała moja klasa, kilkoro dzieci z podstawówki i spora część gimnazjum. Nagle zaczęło się ściemniać. Ktoś wrzasnął, a z wody wypłynął krokodyl. Nie mam pojęcia skąd się wziął. W najgłębszym miejscu woda sięgała mi zaledwie do kolan. Młodsze dzieci i kilku gimnazjalistów natychmiast uciekło, a pozostali weszli na małe molo znajdujące się u krańca tej dziwnej plaży. Za molo nie było nic, ale nagle cała tamtejsza przestrzeń wypełniła się wodą. Z wody wyłoniły się następne krokodyle, niewielka ilość dziewczyn krzyczała przeraźliwie. Z przerażeniem stwierdziłam, że woda zabarwiła się krwią, a krokodyle pływają wokół dwóch unoszących się na wodach ciałach. Jednak zanim zdążyłam im się przyjrzeć, ogrodzenie szkoły, budynek i wszystko inne zastąpiła woda i ciemne, nocne niebo. Teraz byliśmy tylko my-ludzie na małym molo i płytki, acz rozległy ocean pełen krokodyli. Nagle na niebie ukazała się zorza, wszyscy spojrzeli w tamtą stronę i zaniemówili, łącznie z krokodylami. Pojawiły się dwie dobrze znane mi osoby. Chłopcy z mojej klasy. Zaczęli tańczyć c-walka. Nie wiadomo skąd wzięła się muzyka. Każda osoba znajdująca się na molo klęczała, siedziała albo była ,,w kuckach’’. Tylko nie liczni stali. Spojrzałam w lewo i ujrzałam białą jak kreda twarz mojej przyjaciółki. ‘’Niemożliwe…’’ szepnęła. ‘’Przecież oni nie żyją…’’ dodał ktoś inny. Natychmiast odwróciłam się w tamtą stronę. Teraz przynajmniej wiedziałam, kto cały czas opierał mi się na ramieniu. Był po mojej prawej. ‘’Jak to nie żyją?’’ zapytałam chłopaka, a on śmiertelnie poważny wskazał ręką ciała unoszące się na wodzie. Wtedy jeden z krokodyli stwierdził, że nie będzie czekał dłużej. Ryknął (czy krokodyle ryczą?) i rzucił się w kierunku mola. W tym momencie chłopcy ukłonili się i zniknęli. Unoszące się na wodzie ciała, nagle odzyskały utracone niedawno życie. Chłopcy podnieśli się i wzięli głęboki oddech, jak wtedy kiedy jest się za długo pod wodą. Szybko zrozumieli sytuacje i uciekli z plaży zanim zielone bestie zdążyły się zorientować. Nagle poczułam jak wszystko się ściemnia, znajdowałam się już w zupełnie innym miejscu. ‘’Wow, spójrzcie co tu jest!’’ zachwyciła się dwa lata młodsza ode mnie dziewczynka, którą znałam jeszcze z podstawówki. Rozejrzałam się i stwierdziłam, że jesteśmy w jakimś domu. Przed nami rozciągała się ściana rodem z piramidy egipskiej, cała pokryta hieroglifami. ‘’O jeju! Jaki ładny wisior!’’ zapiszczała jej koleżanka. ‘’Nie pasuje mi do ubrania, możesz go wziąć’’ odparła tamta. ‘’Pokażcie go.’’ Rzuciłam szybko. Dziewczynki podały mi mały, czerwony diamencik. Spojrzałam do środka, pod światło i zobaczyłam dość dobrze znany mi symbol. Krzyż ankh, symbol władzy, mądrości i starożytnego Egiptu. Rozejrzałam się zaniepokojona. Zauważywszy, że w domu są te same osoby co na plaży, stwierdziłam, że żadna z nich nie powinien mieć do czynienia z takim symbolem, w końcu według przesądów przynosi on nieszczęście. Nagle usłyszałam dźwięk tarcia kamienia o kamień. ‘’Patrzcie co znalazłam!’’ krzyknęła znana mi już dziewczynka. Kamienna ściana pokryta hieroglifami otworzyła się ukazując ciemne wnętrze. I znowu wszystko pociemniało, a ja z powrotem byłam na molo. ‘’Chodź Agata! Spadamy!’’ krzyknęła moja przyjaciółka i razem z chłopakiem, który opierał się na moim ramieniu pociągnęli mnie za nadgarstki w stronę bramy i głównego wejścia szkoły. Obejrzałam się i zobaczyłam, że zorza i większość wody, która ‘’cudownie’’ się pojawiła znika. Jednak krokodyle zostały, a woda ciągle była zabarwiona od krwi, chociaż chłopcy przecież wciąż żyli. Znad powierzchni małego jeziora, takiego jakie było na początku, zaczęły wyfruwać setki much, jednak co było dalej nie widziałam, bo moi przyjacielem pociągnęli mnie za sobą za róg budynku szkoły, w stronę gimnazjum. Mogę się jednak tego domyślać, po przerażonych, pełnych rozpaczy głosach ludzi, którzy zostali na molo, bo wciąż myśleli, że to tylko sen. Potem wszyscy uciekli do szkoły. Cała moja klasa wróciła, pod naszą salę, zaraz miał się zacząć niemiecki. ‘’Co jest nie tak?’’ spytałam się mojej przyjaciółki, kiedy jak gdyby nigdy nic usiadłyśmy pod klasą oparte o nasze plecaki. ‘’Nie wiem’’ odpowiedziała zaniepokojonym głosem. Wstałam i zaczęłam krążyć po pustym korytarzu. Jedynie kilka osób z mojej klasy siedziało pod ścianą. Wszyscy byli przestraszeni, a ponieważ byliśmy na ostatnim piętrze, zewsząd otaczało nas echo rozmów osób, znajdujących się w całej szkole. ‘’Co teraz będzie? Jak to możliwe? Słyszałam, co się stało, ale.. Nie mogę uwierzyć, naprawdę muchy ją zabiły?’’ Odetchnęłam głęboko. Nic dziwnego, że ludzie się zastanawiają. Wyjęłam z kieszeni jajko, z Kinder Niespodzianki i zaczęłam je kopać po korytarzu. W pewnym momencie zamyśliłam się i wpadłam na parapet okna i ścianę. Uderzyłam się w udo, a siniaka mam naprawdę, mimo że był to sen. Na szczęście nie tylko ja się obiłam. Jajko z Kindera otworzyło się na tyle, a w blasku słońca zobaczyłam co jest w środku. Wisior z krzyżem ankh. Szybko podniosłam z ziemi pojemniczek i zamknęłam go jednym ruchem ręki. Zaczęłam wycofywać się w stronę mojej przyjaciółki, oczywiście tyłem. ‘’Skądś znam taki scenariusz’’ pomyślałam i wtedy przypomniałam sobie jeden z moich ulubionych filmów- ‘’Plaga’’. ‘’Tak.. To by w sumie pasowało’’ pomyślałam i spróbowałam sobie przypomnieć jakie jeszcze plagi zesłał Bóg na lód egipski. Jednak pamiętałam tylko szarańczę i komary, a to nie wiele mi dało. Nagle zaświtały mi w głowie słowa głównej bohaterki filmu. ‘’Została już tylko śmierć pierworodnych’’. Jakby na potwierdzenie tych słów dostałam w głowę pomarańczą, tradycyjnym elementem moich snów. ‘’Ojeju, sorry!’’ zawołała moja koleżanka z klasy, która musiała rzucać się pomarańczą. ‘’Spoko’’ odpowiedziałam lekko otępiała. Swoim sposobem chciałam odkopnąć jej pomarańczę, bo nie chciałam jej podnosić z ziemi. Jednak przypadkiem skopałam ją ze schodów. ‘’Pójdę po nią’’ zaoferował się mój kolega. ‘’Dzięki’’ skinęłam głową i odwróciłam się, żeby przeprosić właścicielkę owocu. Zanim zdążyłam coś powiedzieć wpadłam na panią pedagog gimnazjum, która niosła w ręku jakąś miseczkę. Chciałam ją przeprosić, ale jedyne co zdołałam powiedzieć to ’’Co to jest?’’ Kobieta uśmiechnęła się, najwyraźniej rozumiejąc, że to właśnie miało znaczyć przepraszam. ‘’Maseczka brokułowa’’ odparła. ‘’Powinnaś podziękować koledze, że poszedł po twoją pomarańczę’’ zauważyła, a ja nie chcą się kłócić, wychyliłam się poza poręcz schodów i krzyknęłam ‘’Dzięki’’ w stronę mojego kolegi. Pokiwał głową, odrzucił mi pomarańczę i zaczął wchodzić po schodach. ‘’Ma pani ochotę na pomarańczę?’’ zapytałam pedagog. ‘’Chętnie, dziękuję. Twojemu koledze też się coś należy’’ powiedziała i zaczęła schodzić na niższe piętro. Kiedy mijała ‘’wybawiciela pomarańczy’’ podała mu miseczkę z mazią zwaną maseczką brokułową. Kilka osób zainteresowanych zawartością miseczki podeszło do poręczy schodów. Mój kolega wyjął jednego brokuła z miski i ugryzł go z uśmiechem. Większość osób, łącznie ze mną zaśmiała się i na chwilę zapomniała o plagach szkolnych. ‘’Proponuję sprawdzić czy nie ma w tym żadnych kosmetyków, w końcu to maseczka’’ zauważyłam, kiedy chłopak chciał zjeść kolejnego brokuła. Uśmiechną się powątpieniem, ale na wszelki wypadek zerkną do miski. Zawartość wyglądała jak brokuły, oblane śmietaną i posypane cukrem. Nagle śmietana nieznacznie się uniosła. ‘’Stój! Nie jedz tego!’’ krzyknęłam i podbiegłam do mojego plecaka. Wyciągnęłam z tamtą sprej na owady i jak najszybciej popryskałam nim miskę łącznie z zawartością. Spośród zielonych warzyw wyleciał nagle rój much. Przerażony chłopak wypuścił miskę z rąk i wbiegł po ostatnich stopniach schodów, dołączając do grupy przerażonych uczniów mojej klasy. Ostatni raz spryskałam chmarę owadów sprejem, po czym stado much upadło na ziemię. ‘’Dajcie jakąś reklamówkę’’ mruknęłam. ‘’Po co?’’ spytała mnie moja przyjaciółka z obrzydzeniem patrząc na zdechłe muchy. ‘’Mogą być robaczywi, w sensie, że się małe muchy wylęgnął z tych martwych’’ powiedziałam tłumiąc odruch wymiotny. Przyniosłam z łazienki miotłę i zebrałam owady do reklamówki, którą szczelnie zawiązałam. ‘’Idziemy do pedagog’’ oznajmiłam mojej przyjaciółce. ‘’Przecież to ona mogła tam wpakować te muchy!’’ pisnęła któraś z dziewczyn. ‘’Nie tej pedagog. Tej z podstawówki, może jeszcze mnie pamięta’’ odpowiedziałam i razem z moją przyjaciółką poszłyśmy do podstawówki. Przejście między szkołami było tak proste, że prawie nie zauważalne. Tak właściwie to dzieliły je tylko duże, szklane drzwi. Znalazłyśmy panią pedagog, grzecznie się przywitałyśmy, a ja zaczęłam swój wykład:
    ‘’Na pewno zauważyła pani, co się dzieje w szkołach. Wielu uczniów umiera pogryzionych przez krokodyle lub w niewyjaśnionych okolicznościach znika po kontakcie z muchami’’ To była prawda. Nawet w mojej klasie byli świadkowie takich zdarzeń. Pedagog skinęła głowę, a początkowy uśmiech na jej twarzy zastąpiła powaga i chyba cień strachu. ‘’Nie do końca rozumiem jak to się dzieje, a tym bardziej skąd w tym mieście krokodyle nilowe..’’ Tak, to były krokodyle nilowe, byłam tego pewna. ‘’Ale uważam, że ma to jakiś związek z plagami egipskimi. Nie dosyć, że pojawiają się muchy to jeszcze nasze małe jeziorko, jest w tej chwili wypełnione czerwoną wodą, która jak podejrzewam pochodzi z Nilu i pływają w nim krokodyle’’ Zrobiłam przerwę, pedagog pokiwała ze zrozumieniem głową. ‘’Rozumiem. Poproszę nauczycieli, aby powtórzyli to swoim uczniom’’. Spojrzałam na nią uważnie i dopiero zauważyłam, jak bardzo jest zmęczona. ‘’Tylko, proszę nie myśleć, że żartuję’’ dodałam. ‘’Oczywiście. W związku z tak niezwykłymi zdarzeniami należy przyjąć każdą możliwość’’ Tym razem to ja skinęłam głową i uśmiechnęłam się pocieszająco. Tej kobiecie musi być naprawdę ciężko, w końcu to ona ma pomagać uczniom, kiedy przechodzą kryzysy psychiczne. A takich na pewno wielu się teraz znalazło. ‘’Dziękuję’’ powiedziałam i razem z moją przyjaciółką odeszłyśmy. ‘’Co teraz?’’ zapytała mnie moja przyjaciółka kiedy wracałyśmy pod klasę. ‘’Podejrzewam, że ostatnia plaga. Śmierć pierworodnych.’’ Powiedziałam i westchnęłam. Weszłyśmy do klasy, ale zamiast lekcji niemieckiego pani powiedziała, że rozmawiała z panią pedagog podstawówki i że to ja powinnam w tej chwili zabrać głos. Wstałam i pierwszym co zrobiłam było pytanie ‘’Kto urodził się jako pierwsze dziecko swoich rodziców?’’ Zgłosiła się całkiem spora liczba osób, a ja zaklęłam w myślach. Na szczycie tablicy napisałam PIERWORODNI i wypisałam wszystkie osoby, które się zgłosiły, na szczycie listy umieszczając siebie samą. ‘’Te osoby musimy chronić najbardziej’’ oznajmiłam ‘’Myślę, że nasza szkoła przechodzi poszczególne plagi egipskie. Niektóre z nich są ukazane pośrednio lub pominięte, ponieważ nie wzbudziły by sensacji w dzisiejszym świecie lub w tym klimacie. Mieliśmy już plagę pierwszą- przemianę wody w krew. Cała nasza klasa była w tedy na plaży, więc nie muszę wyjaśniać. Plagę drugą- wylęg żab. Niektórzy twierdzą, że może chodzić ogólnie o gady, a więc sugeruję, że symbolizują to u nas krokodyle’’ Przerwałam i spojrzałam na klasę. Większość patrzyła na mnie jak ciele na malowane wrota. Kilka osób chichotało szyderczo, nie zwracałam na to uwagi, w końcu nawet oni zrozumieją, że miałam rację. ‘’Plaga trzecia-komary. Myślę, że chmara komarów na mazurach to nic nadzwyczajnego. Nawet jeśli była mogliśmy jej nie zauważyć. Plaga czwarta- muchy. Jak chyba wiemy ciągle nas męczy. Myślę, że każdy powinien nosić ze sobą sprej na owady. Na pewno to nie zaszkodzi, a kto wie czy nie pomoże. Plago piąta- pomór bydła. Nie ma nic wspólnego ze szkołami. Nie hoduje się tu bydła, więc pewnie zostanie pominięta. Plaga szósta-wrzody. Nie wódzi sensacji, to nic nadzwyczajnego, że młodzież ma pryszcze’’ Uśmiechnęłam się lekko, chociaż odpowiedziało mi tylko kilka osób ‘’Plaga siódma-grad. Nawet wczesnym latem, tak jak teraz może się zdarzyć, zostanie pominięta. Plaga ósma- szarańcza. Nie mam pojęcia jak to będzie. Jedyna możliwość to szarańcza wędrowna, ale ona pojawia się w Polsce niezwykle rzadko. Nie wiem co jest źródłem tych plag, ale zakładam, że nie jest to Bóg, a jedynie ktoś kto chce nim być. Nasza szkoła nie zrobiła nic na tyle złego, żeby zesłać na nią plagi egipskie, to samo tuczy się podstawówki. Bóg nie jest okrutny’’ Usłyszałam prychnięcie, na które odpowiedziałam prowokacyjnym uśmiechem. Nie miałam zamiaru się kłócić. ‘’Plaga dziewiąta-ciemność. Nie długo będzie zaćmienie słońca, więc raczej nie mamy się czego obawiać. I w końcu plaga dziesiąta. Śmierć pierworodnych. Najgorsza z możliwych plag. Myślę, że mamy szansę ją powstrzymać, jeśli tylko będziemy czujni. No chyba, że te plagi naprawdę pochodzą od Boga, w tedy nic jej nie powstrzyma…’’
    I tu urwał się mój sen, wszystko pociemniało, a ja otworzyłam oczy i byłam znowu w swoim łóżku.

  2. barylatsw 22 czerwca 2011

    Plaga robaków

    Najpierw jechałem w zatłoczonym autobusie, jakaś dziewczyna siedziała mi na kolanach, przez okno widziałem tartak i maszynę przekładającą drzewo. Gdy wysiedliśmy z autobusu (prawie nikogo tam nie znałem większość to jakieś obce kobiety w średnim wieku) znaleźliśmy się w miejscu gdzie chodziło bardzo dużo podłóżnych robaków, na swoim ramieniu zauważyłem pryszcza jednak gdy chciałem go wycisnąć okazało się że to jeden z tych robaków więc go wyciągnąłem i rzuciłem na ziemię. Później czekaliśmy wszyscy na coś przy ruchliwej ulicy koło jakiegoś placu budowy.

Opisz swój sen (nasz system zaproponuje Ci jego interpretację)

Zarejestruj się lub w 30 sekund, a będziesz mógł zapisywac wszystkie swoje sny