Siedze w swiatyni buddyjskiej na wozku inwalidzkim,czekam w kolejce do kaplanki,ktora wrozy przyszlosc z obserwacji palacych sie zapalek.Pokazuje jak potrzec zapalke,jej zapalka rozpala sie jasnym promieniem.Zapalki,ktore ja mam do wyboru sa wilgotne.Postanawiam osuszyc jedna nad prawie wypalna zapalka,ktora lezy na podstawku.Wydaje sie,ze sie to uda,ale najpierw gasnie ta dluzsza,a potem ta krotsza.Ogarnia mnie uczucie,ze stanie sie cos niedobrego,jakas choroba albo smierc.Ludzie stojacy w kolejce do wieszczki mowia do mnie chorem:trzeba poszukac dobrego lekarza.
Sny
halina (Gość) 10 sierpnia 2011